Braun nazywa Niedzielskiego psychopatą, a homoseksualizm dewiacją

i zostaje wyrzucony z debaty prezydenckiej w Rzeszowie. Pomimo ostrzeżeń prowadzącego debatę redaktora Stankiewicza, Braun całą debatę zachowuje się jak cham, a potem oburza się na „cenzurę” i „poprawność polityczną”.